Czasem myślę, że w każdym związku potrzebne są złe chwile, kłótnia, zerwanie. Czasem przez chwilę musi być gorzej, żeby było lepiej. Zupełnie niepotrzebnie zalewałam się łzami, gdy wyjechał z kumplami. Musiał poczuć, że bardzo mu mnie brakuje.
Teraz chciałby nosić mnie na rękach. Tęskni, dzwoni i ciągle udowadnia, jak bardzo mnie kocha. Jestem taka szczęśliwa u jego boku. Umówiłam się z nim na dziś, organizuje romantyczny wieczór. Zapewne ze śniadaniem. Dzwonił właśnie, żebym przyjechała godzinę wcześniej, bo już nie może się doczekać.

Kurcze, nie wiedziałam, że jeszcze kiedyś będzie między nami tak gorąco… Zadzieram więc kiecę i lecę, nie pozwolę, by czekał na mnie i stygł ;)