Patrzę na swój wpis sprzed kilku miesięcy. Zapraszałam Was do swojego świata. Pamiętam jeszcze tamte emocje. Płynęłam na fali. Miałam przy swoim boku boskiego Mężczyznę Marzeń, wymarzoną pracę, mnóstwo energii i przekonanie, że moje ambitne zamierzenia podbicia całego świata niebawem się spełnią.
Mała rybka na waszych oczach miała zmienić się w rekina. Wspaniały i intrygujący szef docenił mój zapał, czysty umysł i wysoki poziom kultury osobistej. Nie przeszkadzał mu mój brak
doświadczenia – widział we mnie przyszłą gwiazdę rynku  nieruchomości.
Zauważył to, co ja wiedziałam od dawna. Dał mi ogromną szansę. Wielka szkoda, że zapomniał wspomnieć, że liczy też na moje miękkie serce i oszczędności schowane w skarpecie. Dzielnie walczyłam. Niestety ostatecznie muszę publicznie przyznać się do porażki. Zostałam pożarta. Przez rekina.

Przez nieuczciwego i gołosłownego szefa.