Całą noc kręciłam się z boku na bok. Było mi niewygodnie i okropnie duszno. W mojej głowie myśli poruszały się w takim tempie, jakby właśnie uczestniczyły w imprezie techno. Umc,
umc, umc. Ciągle ten sam rytm, ten sam temat. Mężczyźnie Mojego Życia, z którym spędziłam tyle dobrych i złych dni, zmarł ojciec. Dzisiaj jest jego pogrzeb. Nie potrafi ę sobie wyobrazić,
co czuje osoba, która stoi nad grobem rodzica. Chciałabym być tam z nim, złapać go za rękę i stanąć obok niego. Chcę, by wiedział, że może na mnie liczyć… zawsze. Spytałam go,
czy mam przyjść. Zaprzeczył. Jednak w nocy rozebrałam sytuację na czynniki pierwsze i stwierdziłam, że powiedział „nie”, bo wstydzi się przyznać, że potrzebuje wsparcia. Jak zwykle
udaje twardziela. Może obawia się, że gdy zobaczę na jego twarzy łzy, przestanie być dla mnie męski? Moja obecność nie zaszkodzi, a może mu pomóc. Pójdę tam mimo wszystko. Pójdę
tam dla niego. Podam mu chusteczki, jeśli tylko będzie ich potrzebował.