Melduję się. Jestem cała… trochę pogubiona, ale już wiem, że powinnam zacząć żyć normalnie.

Miałam więcej szczęścia niż rozumu. Tylko dzięki szybkiej reakcji mojego świeżo odnalezionego brata, lekarze mieli szansę powalczyć o moje życie.

Teraz walkę podejmuję ja.

Gdybym wiedziała, że samobójstwo oznacza tak ogromny ból – nie tylko fizyczny … ale … szkoda gadać. Powiem tylko jedno – psychiatryk :(

Postaram się skupić na realnym życiu, dlatego nie będę tu często zaglądać.

Dziękuję Wam wszystkim. Za negatywne komentarze (które bolały, ale starałam się ich nie zauważać) za pozytywne też. Miło jest wiedzieć, że nas, kretynek, tkwiących w toksycznych związkach jest więcej.

Ja walczę o swoje życie … i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś doznam miłości.

Ściskam Was mocno!